Samobójcy – jak im Tam jest?

Proszę Państwa, dostałem wiele zapytań po moich ostatnich reportażach treści takiej: co dzieje się z samobójcami? Co dzieje się z ludźmi, którzy popełnili samobójstwo? A także zapytania: co dzieje się z mordercami, gwałcicielami, bandytami. Jedna pani nawet napisała, że chciałaby to wiedzieć, bo znała człowieka, który wyrządził jej wiele zła, wiele krzywdy a on wziął się i umarł. ?I co on teraz leży sobie na łące i patrzy na słońce?!? Więc właśnie ten reportaż będzie opowiadał o tych ludziach. Jest to część pierwsza.

Pewnego razu dostałem wiadomość od jednej z moich klientek, że jej brat popełnił samobójstwo. Upłynął już rok czasu do tego strasznego wydarzenia, ale była tym bardzo przejęta. Przejmowała się, nie wiedziała, co mogło się z nim dziać. Co w ogóle z nim jest i czy w ogóle ten jej brat funkcjonuje. Brat miał na imię Franek. Miał swoje lata, więc kiedy popełnił samobójstwo, miał około 35 lat. Postanowiłem nawiązać z nim kontakt i dowiedzieć się, jak jemu się, nazwijmy to w cudzysłowie, tam układa. Zastanawiałem się, wpatrywałem się w zdjęcie, długo myślałem i wreszcie dostałem obraz. Zobaczyłem człowieka, który siedzi na ławce, na stadionie ? chyba tak to można nazwać, że to był stadion czy amfiteatr, bo tych ławek było pełno i tam siedziało pełno ludzi. Patrzyłem na niego a on tępo wpatrywał się w dal.

– Jak ci jest? ? zapytałem – Co ci się stało? Dlaczego tu jesteś?

Spojrzał na mnie i usłyszałem głos, który był bardzo dobitny:

– Cały czas tu siedzę. I cały czas przeżywam swoje życie. Cały czas przeżywam to, co mogłem jeszcze zrobić a nie zrobiłem. Nie jestem szczęśliwy. Pamiętaj, że jeśli uciekasz od problemów życia ziemskiego, to jesteś w błędzie. Bo uciekając od problemów życia ziemskiego, pakujesz się w większe problemy ? problemy emocjonalne. Kiedy twoje wnętrze cię zżera i pokazuje, co mogłeś zrobić.

Spytałem się nieśmiało:

– A ile będziesz tak siedział?

Spojrzał na mnie i rozłożył ręce.

Proszę Państwa, jak jest z samobójcami? To był przykład ? jak jest jednak z samobójcami? Otóż rozróżniamy wielu samobójców, wiele kategorii.

– Są samobójstwa z miłości. One go nie chciała – on się zabił. On ją rzucił ? ona się zabiła. Nieszczęśliwa miłość i temu podobne, które prowadzą nas do samobójstwa.

– Przewaliłem interes, straciłem wszystko ? jak żyć? Popełniam samobójstwo. Splajtowałem.

– Człowiek został doprowadzony do takiego już szału, szaleństwa ? czy przez rodzinę, najbliższych, znajomych, kolegę czy przez szefa ? popełnia samobójstwo.

W  ostatniej kategorii samobójstw ten ponosi odpowiedzialność, kto pchnął człowieka do samobójstwa. Na przykład człowiek popełnia samobójstwo z powodu bycia nagabywanym, nakręcanym, poniżanym, nie daje sobie rady. Bardzo często jest tak, że dziecko popełnia samobójstwo, bo cała klasa zrobiła z niego idiotę, nikt mu nie pomógł.  Albo szef powiedział do sekretarki, ?że jeżeli nie będzie pani robiła tego co ja chcę?? i tu mu opadły spodnie ?? to piekło pani przejdzie? ? więc ona żeby wyjść z twarzą popełnia samobójstwo ? to on ponosi odpowiedzialność. Bo to jest tak, że popychając kogoś do samobójstwa, to tak jakbyśmy go zamordowali.

Ludzie, którzy znajdują się po tamtej stronie muszą być jakiś czas w zawieszeniu ? do czasu kiedy mieli przyjść. A więc wyobraźmy sobie, że mamy żyć na tym świecie 80 lat. Natomiast z takich czy innych przyczyn, odchodzimy w wieku 30 lat. A więc odejmijmy od 80 lat, 30 lat ? co nam zostaje? 50 lat! 50 lat trzeba być w zawieszeniu, bo to jest jego czas! Tam nikt na niego nie czeka, tam nic dla niego nie jest gotowe. Wyobraźmy sobie sytuację, że pojawiamy się na przystanku autobusowym i denerwujemy się, że nie ma autobusu 185. Patrzymy na zegarek ? jest godzina 15:00. Ale na rozkładzie autobus jest o godzinie 15:40. Jakżeś wcześniej przyszedł, tak 40 minut będziesz czekał, przyjacielu, na swój autobus. I tak samo jest z samobójcami. Kiedy nie jest to ich czas, muszą do tego czasu przebywać w jakimś miejscu.

Czy cierpią? Trzeba powiedzieć, że każdy na swój sposób. Ostatnio była taka sytuacja, że piętnastolatek popełnił samobójstwo, ponieważ nie tolerowały go dzieci, wyśmiewały się z niego. Był trochę chudszy, nieco cherlawszy, jak się to mówi. Dziwnie się zachowywał. Wyzywano go od nienormalnych, od męskich panienek ? nikt nie reagował, szkoła nie reagowała. Nic. Chłopak nie wytrzymał tego wszystkie i się powiesił. 15 lat! Czy jeżeli jemu było przypisane żyć na przykład 90 lat, czy tyle lat ma być w zawieszeniu? W tym przypadku: nie! Dzieci to jest inna kategoria. Jeżeli dzieci popełniają te czyny, bo są właśnie tak traktowane, to jest to zupełnie inna kategoria. One trafiają do innego świata. One przygotowują się na to nowe życie. Spotkałem się nim. Rozmawiałem. Chodził dookoła jeziora i wpatrywał się w to jezioro. Ciągle czegoś szukał w tym jeziorze, a zarazem widział to, co jeszcze mógłby zrobić. Nie było mu źle, nie miał pojęcia czasu, choć chodził dookoła jeziora ? jest dobrze. Ale postanowiliśmy mu pomóc i przeprowadziłem go do ośrodka, gdzie może być z innymi dziećmi, gdzie może się rozwijać.

Dorośli samobójcy są bardziej odpowiedzialni za swoje czyny. Jeżeli ktoś przepuścił majątek, przegrał w bingo, ruletkę, przepił i stwierdził, że już ma nic to po co żyć, to się zabił ? to są zawieszeni. Muszą to wszystko odrobić tam. Muszą przeżyć to wszystko. Muszą zrozumieć swój błąd.

Spotkałem się człowiekiem, który miał dość spory majątek. Ale kobiety, wino, śpiew, ruletka, bingo i wszystko razem doprowadziło go do bankructwa. Przepuścił cały swój majątek, firma się rozpadła. Człowiek stwierdził, że ma po co żyć i popełnił samobójstwo. Zrozpaczona jego siostra poprosiła mnie abym się dowiedział, jak mu tam jest. Bardzo niechętnie chciałem iść do tego człowieka, ponieważ mając już jego, że tak powiem, dossier, wiedząc jak w tym życiu narozrabiał, wiedziałem, że nie będzie miał w tym życiu dobrze i cóż będę mógł przekazać tej biednej, schorowanej siostrze. Ale poszedłem. Zobaczyłem człowieka, który siedział na, przepraszam za wyrażenie, kupie pieniędzy. I co chwila jakby się w te pieniądze zataczał i wychodził z nich. Wciągał się jakby w nie i wychodził. Bo jego świat to były pieniądze ? on żył tymi pieniędzmi. I będąc w tych pieniądzach. Czołgając się po tym pieniądzach, dopiero rozumiał, co zrobił. Dopiero rozumiał, jak bardzo przepuścił pieniądze i swoje życie. Nie można było mu pomóc, ponieważ on musiał sam swoim umysłem, swoim wnętrzem dojść do tego co zrobił. Było mu ciężko ? bardzo ciężko.

Proszę Państwa, na pytanie jakie mi zadano, odpowiadam:

Jeżeli popełniamy samobójstwo i uciekamy przed czymś, to oczywiście uciekniemy przed komornikami, uciekniemy przed sądami czy innymi rzeczami. Ale Tam nie uciekniemy sami przed sobą, bo tam zobaczymy, że zawsze jest wyjście z sytuacji ? zawsze! Nie ma takiej sytuacji, żeby należało sobie odebrać życie ? zwłaszcza z tak trywialnych powodów: kiedy miłość się nie udała, kiedy pieniądze się skończyły, kiedy banki nas ścigają. Przecież pamiętamy, gdy w latach trzydziestych kryzys w Ameryce był i akcje spadły, jak ludzie z okien skakali na Wall Street. Dlaczego skakali? Bo się okazało, że miał 10 mln a zostało mu na przykład 500 dolarów? I to był dla nich powód, wyskoczenia przez okno! Więc on Tam będzie w tych pieniądzach żył, dopóki nie zrozumie, nie przemyśli, nie naprawi całego swojego życia, funkcjonowania.

Spotkałem się też z samobójcami, którzy odeszli ponieważ nie widzieli sensu życia, byli w depresji, byli załamani, toczyła się w nich jakaś choroba, czasem psychiczna. Trzeba powiedzieć, że im nie było tak najgorzej. Pamiętam sytuację, kiedy chłopak mając 17 lat, popełnił samobójstwo. Zawsze mówił, że nie pasuje do tego świata, że nie pasuje do tego życia, że chciałby być wolny. Że to go co otacza, go zabija ? jakie pieniądze, jakie życie ? free! Wyzwolenie! Trochę jak ?dziecko kwiatów?. I cały czas tak żył w takim przekonaniu, aż wreszcie popełnił samobójstwo. Zostawiając list wytłumaczył, że oto odchodzi z tego świata, bo ten świat mu się nie podoba i nie jest dla niego. Dostałem jakby zlecenie, aby się z nim skontaktować. W jakiejś tam wolności był. Był z innymi, którzy podobnie myśleli, także popełnili samobójstwo. Mówił, że nie jest mu źle nawet. Nie narzekał. Ale już by tego nie zrobił. Dzisiaj już wie, że nawet jak się nie pasuje do tego świata, to nie znaczy, że trzeba z niego uciekać. Możemy wszystkiego w tym świecie nie tolerować, ale to nie jest powód, żeby z powodu tej nietolerancji do całego tego świata odebrać sobie życie.

Nie chcę tu jednak robić jakichś wywodów teologicznych, ponieważ Kościół ma to swoje wytłumaczenie ? pewnie poniekąd słuszne. Nie rozpatrujmy tego w pojęciu grzechu, ponieważ z drugiej strony, tak naprawdę, łatwo jest nam o tym mówić, ale nikt tez nie może zrozumieć tego człowieka, który popełnia samobójstwo, jeśli nim się nie jest, jeśli się nie przeżywa tego co on. I dopiero idąc na Tamtą Stronę. Rozmawiając z nimi odkrywa się tak naprawdę cierpienie człowieka, zrozumienie, ale też i dalsze jego cierpienie, ponieważ trzeba sobie powiedzieć szczerze i jasno: samobójstwo nie zwalnia z cierpienia. Uwalnia nas od tego fizycznego cierpienia, ale tam trzeba swoje przerobić.

Powtarzam: dzieciom jest lepiej. One mają zupełnie inaczej. Było kiedyś ośmioletnie dziecko, które się powiesiło ? ośmioletnia dziewczynka, która powiesiła się w kuchni na kaloryferze. Coś okropnego! Koszmar! Powiesiła się, ponieważ w tej rodzinie była patologia: ojciec znęcał się nad matką, molestował tę ośmioletnią dziewczynkę. Totalna patologia! I ta dziewczynka nie wytrzymawszy tego wszystkiego, a też nie było pomocy z zewnątrz, popełniła samobójstwo. Została uwolniona tam. To są jednak inne przykłady. Uwolniona i trafiła w dobre, miłe miejsce. Gdy się kiedyś z nią spotkałem, pokazywała mi latki dookoła, które leżą przed nią. Mówiła, że tu jest jej dobrze, że fajnie. Pokazywała mi, że są takie dzieci, że tu jest szczęśliwa, że tu będzie dorastać, że tu będzie rozumieć. Kiedy zapytałem ją, czy popełniłaby ponownie samobójstwo, odpowiedziała:

– Tak. Tam nie dało się żyć. Tu jest mi dobrze.

Ale to są dzieci. To jest inna sytuacja.

W tym odcinku to już tyle. W drugiej części będzie niestety o tych gorszych: o mordercach, gwałcicielach  itd. O tych złych ludziach.

Zapraszam do rozmowy, dyskusji, pytań. Proszę komentować, dzielić się swoimi refleksjami, przemyśleniami, emocjami.

Jedna odpowiedź do “Samobójcy – jak im Tam jest?”

  1. Monika pisze:

    Witam,moim zdaniem osoby, które zdecydowały się popełnić samobójstwo bardzo cierpiały tutaj na ziemi.Dlaczego mają ponosić karę oczekując z powodu, że nie poradzili sobie psychicznie:( Znam kogoś kto był bardzo dobrym człowiekiem lecz popełnił samobójstwo z powodu depresji, czegoś w rodzaju choroby psychicznej.Uważam,że byłoby niesprawiedliwe gdyby cierpiał:( Mam.nadzieję,że „On” jest szczesliwy tam bo był dobrym człowiekiem..pozdrawiam