Dlaczego cierpimy?

Wszyscy zastanawiamy się nad sensem cierpienia. Dlaczego jedni umierają ot tak, a drudzy cierpią, chorują, męczą się. Czy jest to gdzieś zapisane? Czy można zmienić swój los? Czy nasze życie wpływa na to jak odejdziemy, jak umrzemy? Bo przecież znamy wielu wspaniałych ludzi, którzy byli jak złoto, a umierali w cierpieniach. I znamy łachów, bandytów, dziadów, którzy po prostu umarli ? nawet nie zdążyli pocierpieć. Dlaczego się tak dzieje? Co to wszystko oznacza? I jaki ma sens w naszym życiu? I tak naprawdę, czy mamy na to wpływ? I czy nasze postępowanie, zachowanie, jest jakimś tutaj zbawiennym wpływem. Bo z drugiej strony kiedy na to patrzymy, to przecież wielu ludzi dobrych, wspaniałych, szlachetnych, którzy byli ?do rany przyłóż? cierpieli, umierając na raka, leżeli półprzytomni. A ludzie, którzy byli łajdakami, potrafili odejść ot tak.

To nurtujące pytanie zadałem Ojcu Klimuszce. I jakże odpowiedź była głęboka i mądra, ale która musiała także dać mi refleksję. A właściwie bardziej zmusiła do refleksji. Kiedy zadałem to pytanie, właśnie w taki podobny sposób, otrzymałem odpowiedź czy wiem co to jest cierpienie? Właściwie pytanie. Nie potrafiłem do końca na nie odpowiedzieć. Zapytał jeszcze raz:

– Czy znasz sens cierpienia?

Nie potrafiłem na to pytanie odpowiedzieć.

– Skoro nie znasz sensu cierpienia, skoro nie wiesz czym jest cierpienie, dalsza rozmowa jest zbyteczna. ? po czym lekko się uśmiechnął i powiedział ? No dobrze, wytłumaczę ci.

Cierpienie ma sens bardzo znaczący w naszym życiu. I to niezależnie kto i w jaki sposób. Czy Chrystus będąc uosobieniem dobra, robiąc tyle dobrego, uzdrawiając, nauczając, robiąc same dobre rzeczy, ba!, będąc Synem Boga, czy zastanawiał się nad tym dlaczego ma cierpieć, skoro jest tak dobry? Tak wspaniały? No i Synem Boga? Nie! Przyjął cierpienie za innych, a więc za nas. I gdybyśmy w tym duchu popatrzyli na cierpienia, nie zastanawialibyśmy się czy one mają sens i dlaczego ja cierpię, choć jestem dobry, a on nie cierpi choć jest zły. Tylko przekuli je na cierpienie za innych. Cierpienie jest jak modlitwa. Cierpienie to dawanie siebie innym. I w tym cierpieniu rozumienie też innych. Kiedy cierpimy i pomstujemy, jesteśmy źli, to nie dostrzegamy Boga. Chcemy być zdrowi, silni, piękni, ładni a nie dostrzegamy w tym wszystkim Boga. I podważamy jego istnienie, bo mówimy, że ten łajdak, pijak, który okradał rodzinę, bił żonę ? po prostu potrącił go samochód i umarł. A mój znajomy udzielał się w hospicjum, pomagał, pomagał biednym, kupił wózki inwalidzkie, i cierpiał przez dwa lata, przez raka. Nieprzytomny, w bólach. Więc może nie należy być dobrym? I tu jest błąd! Bo tu Diabeł zamotał. Każde cierpienia ma sens! Jeżeli uznamy, że jest to cierpienie zbawienne. Nie możemy wpłynąć na los nasz, w sensie takim czy będę cierpiał umierając, czy nie będę cierpiał umierając. Ale możemy cierpienie przekuć na to, aby innym było lepiej. Całopalnie oddając się Bogu w cierpieniu, pomagamy innym i niesiemy Krzyż. I nie żałuj, że jakaś łachmyta ot tak odeszła. Bo ona stanie tam, i tam będzie cierpieć. A ty, dobry człowieku, przez swoje cierpienie oczyszczasz się. Ofiarujesz je. Powiesz: nie chcesz cierpieć. Ale czymże jest cierpienie, w stosunku do Życia Wiecznego? Tak samo mógł powiedzieć Jezus: nie chcę cierpieć. Po coś ich Panie Boże stworzył? Po to żebym ja teraz za nich oddał życie? Nie zgadzam się. Ale On powiedział TAK! Chociaż w ogrodzie oliwnym modlił się do Ojca i prosił ?Jeśli jest to możliwe, zabierz to ode mnie?. Ale dodał ?Niech stanie się jednak Wola Twoja Panie?. I my możemy modlić się i prosić aby nie cierpieć. Aby odejść z tego świata ot tak, jeżeli przyjdzie chwila. Ale pomóżmy także powiedzieć ?Nie będzie Wola Twoja?. I kiedy przyszłaby taka sytuacja, że trzeba cierpieć, ofiarujmy ją innym, za innych, wiedząc, że idziemy do lepszego świata i oczyszczamy się. Ale z czego? Jestem dobry. Nie ma dobrych! Nie ma złych. Wszyscy idziemy do innego świata. Jedni dochodzą tak, drudzy dochodzą tak. I trudno nam teraz zastanawiać się dlaczego jedni tak, drudzy tak. Chodzi o finał. A istota cierpienia jest całopalnym oddaniu się Bogu. Ale bardzo dużo ludzi przez cierpienie  wyzywa Boga, odchodzi od niego i nie chce Go znać. Nie przechodzą próby. Próby! A potem, kiedy stają tam, mówią ?przecież byłem dobry!?. ?Byłeś! To jest dobre określenie. Bo kiedy stanąłeś w obliczu cierpienia, to wyzwałeś mnie, odrzuciłeś i na mnie napsioczyłeś. Będąc wiernym mi, trzeba wziąć cały pakiet. Kto pójdzie za mną i się mnie nie zaprze, będzie miał życie wieczne. Ale kto nie pójdzie za mną i się mnie wyprze ? będzie potępiony. A idąc za mną bierzesz cały pakiet. I do końca, do ostatniego oddechu nie opuszczasz mnie. I nie zastanawiasz się dlaczego, tylko co mogę z tym zrobić.?

Reasumując to pojąłem, że nawet w cierpieniu, albo zwłaszcza w cierpieniu jest sens naszego życia. I nie należy zastanawiać się dlaczego, tylko jak to wykorzystać i co z tym zrobić. Czy jesteśmy lepsi przez to, że cierpimy ? no pewnie nie. Czy jesteśmy gorsi, że nie cierpimy? No pewnie nie. Wszystko co dostajemy w życiu musimy uznać, że przyszło z góry i jest nam potrzebne. Bo gdyby nie było potrzebne, to byśmy tego nie dostali. Jeżeli nawet najbardziej szlachetny człowiek cierpi umierając, widocznie jest mu to potrzebne. A on, jeżeli w myślach, bo już nie jest w stanie wypowiedzieć słów, ofiaruje to za innych i uznaje w tym łaskę Boga, jest zbawiony.

I wszystko. Tak zakończył się wywód, moja rozmowa i odpowiedź na moje pytanie.

Jedna odpowiedź do “Dlaczego cierpimy?”

  1. Anna pisze:

    Dziękuję za ten tekst. Ciekawy i poruszający. I dla mnie ważny, zwłaszcza kilka zdań. Pozdrawiam Pana:)